jesień…

Na szczęście nie życia. Oj nie. Choć, zastanawiając się z moim przyjacielem podczas 10-godzinnego wędzenia nad tym jak zmienił się tryb spędzania naszego czasu, dochodzimy do wniosku, ze to rzeczywiście jest już jesień życia :))

Tak bliżej serio, muszę przyznać, że statusiały tryb życia i etykietka “dziecioroboa” oczekującego na wersje 3.0, wcale mi nie przeszkadza. Przynajmniej człowiek ma siły, coby zdystansować się do szaleństwa w #korpo i gapienia się w mikołaje z cocacoli w październiku…

Tak na marginesie nie wiem, czy wiecie, ale grill już jest passe, teraz się wędzi! Szczęśliwcy wiedzą jakie ma to zbawienne dla podniebienia konsekwencje. Te uciechy mają swoje prawa, sfeterek kononowicza i tajemna księga rodu nt. sztuki wędzenia to niezbędne atrybuty ;)

foto by szynoo.com

No Comments

spoiwa kultury upojnie…

Posted via email from zabbo’s posterous

No Comments

Made by Szczecin – kiedy będę z tego dumny?

cc by Thomas Hawk (from flickr)

cc by Thomas Hawk (from flickr)

No i Szczecin ESKA Rock Festival za nami. Wielkie wydarzenie, na które wg. organizatorów czekaliśmy niemal całe 2 dekady wolnej Polski…

Prawdę mówiąc i ja czekam od kilku co najmniej lat na wydarzenie skali popularnej, które przerośnie spędy pod godłem Bosmana nad Wałami Chrobrego zwane szumnie Dniami Morza… czy pomniejsze imprezki niesłusznie wznoszone do rangi festiwali.

„No to dlaczego narzekasz, jak nawet nie ruszyłeś dupska na stadion Pogoni” rzekł mi ktoś – odpowiadam zatem:

  1. Nie rajcuje mnie wydanie takiej kasy na drugi garnitur zagranicznych wykonawców oraz zupełnie przyzwoity, aczkolwiek „na co dzień” spotykany lineup polskiego rocka.
  2. Smutne obrazki z płyty boiska Pogoni, oraz relacje świadków utwierdzają mnie w przekonaniu, że organizatorzy również i w tym przypadku na wyrost dodali słowko „festiwal” do nazwy owego smutnego wydarzenia. Bo gdzie zatem cała otoczka, wydarzenia specjalne, małe sceny, animacja kultury (sic!!!) - slowem gdzie swieto rocka, swieto fanów i mieszkańców Szczecina???.
  3. Jako osoba, która skromnie ociera się tu i tam o tzw. branże kulturalną czy eventowa zdaje sobie sprawę jak animatorzy kultury z mojego miasta muszą ciężko dreptać po marne 10 tyś zł do magistratu, nie wspominając o tzw. dużych dotacjach …. Znając te realia nie mogę spokojnie patrzeć jak Miasto Szczecin wydaje 1,5 mln zł i spokojną rączką oddaje je komercyjnej aż do bólu stacji rezygnując co rusz ze swoich wymagań kończąc na lineupie o którym mowa wyżej, braku zaangażowania tkanki miejskiej w to wydarzenie - slowem kompletna kapitualcja i robienie dobrej miny do zlej gry…
  4. Miasto jeśli już wpakowało się w taki pasztet, w żaden sposób nie zaangażowało się w realną promocje tego wydarzenia choćby w mieście (po ostatnich kampaniach Szczecina w Polsce, może lepiej nie myślmy o szerszej promocji). Nie zadbalo o to wlasnie, aby festiwal ten byl rzeczywiscie szczeciński..

“Gdyński Open’er też na początku nie przyciągał tłumów. Marki nie buduje się od razu.”
Tomasz Jaromoliński

Panie prezydencie - czy to na pewno wszystko na co nas stać w budowaniu marki Szczecina? Jak długo osobom zaangażowanym w rozwój Szczecina, którym nie jest obojętna emigracja Szczecinian i narzekactwo mieszkańców, będzie wybijało się argumenty z ręki podejmując takie decyzje? Kiedy w końcu będę dumny z tego typu przedsięwzięcia made by Szczecin?

Tymczasem dumny z Ośrodka Teatralnego KANA, który z jednej ciężko wydartej złotówki pomnaża ich kilka, wybieram się na Spoiwa Kultury. Mam nadzieje, że tak jak do tej pory, i tym razem całe miasto choć na dwa dni będzie żyło buskerami, korowadami, i tymi spektaklami, „w których nie wiadomo o co chodzi, ale robią wrażenie” :)))

, ,

No Comments

Ciężko myśleć…

cc by Tony the Misfit (from flickr)

cc by Tony the Misfit (from flickr)

… o kimś, kto miał dopiero wspomniane (niecałe) 30 wiosen,

… o kimś z kim przysłowiowo “rozmawiało się dosłownie wczoraj”…

… o kimś kto miał w sobie tyle samo dobrego ducha co marudzenia jak każdy z nas,

… o kimś kogo teraz już niema tutaj…

Nic mądrego tutaj się nie napisze, bo “mądrość” takiej śmierci jest za trudna do zrozumienia…

Cholera! Sylwia, będzie mi brakować poskramiania Twojego chaosu na naszych coachingach…, ponarzekania na fajce, Twoich wiąch na popołudniowych zmianach…

Wierzę, ba! - jestem pewien, że teraz znajdziesz spokój ducha!  W końcu…:

Tak małżeństwo, jak i śmierć winniśmy witać z otwartymi ramionami. Pierwsze obiecuje szczęście, drugie bez wątpienia je zapewnia.
— Mark Twain

, ,

No Comments